Ostatnio cicho siedziałem ale dziś za to dwa sny.
Ja w tym śnie nie brałem udziału. Główną rolę grał jakiś typek, który miał dziwny sen. Był on w jakiejś stoczni. Starej, opuszczonej ale zadbanej. Potem spojrzał na mapę i kapnął się, że był kiedyś w tej stoczni ale w budynku obok, podobnym do tego. Po tym incydencie zaczęło mi coś świtać. Typek obudził się. Na ciele miał kilka tatuaży, a gdy wstał zaczęły pojawiać się nowe. Były to jakieś dziwne znaki. Wtedy już byłem pewny, że miałem taki sen już. Przez ten czas co nie pisałem to wiem tylko, że miałem zaje*isty sen, ale go nie pamiętałem. Teraz wiem że ten dzisiejszy sen był jego kontynuacją! No ale dalej: Koleś wstał, nie wiem co czół i o czym myślał. Miał on dziewczynę czy tam żonę, wróciła ona chyba z zakupów i weszła do domu, on do niej coś gadał ale nie patrzył na nią. Ja natomiast widziałem jej twarz. Była piękna, zgrabna ale pierwsze co się rzucało w oczy to właśnie - jej oczy. Wielkie dookoła jakby pomalowane na czarno, to jakiś horror. Coś musiało w nią wstąpić. Nie był to jakiś jeb*ny szatan, ani zły duch czy demon. Nie było to zarazem coś dobrego. Nie wiem jak to nazwać i opisać. Jakby nie miała duszy w sobie, ale nie była podobna do jakiejś lalki z wystawy, czy do "atrap ludzi" jak opisuje to Sugier ... a może? No sam już nie wiem, ale to wystarczyło wszystko żeby zaliczyć ten sen do koszmaru*. Bałem się i obudziłem, było po 2:00 w nocy.
*zaliczam sen do koszmaru, ale nie są one takie jak sny opisywane pod tytułami "Koszmar#numer"
Ciekaw jestem czy wy też macie tak, że na drugą noc, lub po kilku akcja jednego snu toczy się dalej. Ja wraz z tym snem miałem tak dwa razy. Jeśli ktoś miał coś podobnego to niech napisze w komentarzach!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz