wtorek, 1 kwietnia 2008
Czarny las
Szedłem z kumplem przez las. Roślinność była bujna. Po chwili wyszliśmy na jakieś podwórko. Był na nim jakiś dzieciak. Wszystko wyglądało staro. Przeszliśmy szybko przez nie i znaleźliśmy się w pokrzywach, wysokich, gęstych pokrzywach. Kumpel był przede mną. Gdy przedarłem się przez nie wylądowałem na jakiejś ścieżce, w lewo prowadziła pod górkę, w prawo w dół. Za nią przede mną był drewniany płotek a za nim przepaść. W dole wiła się rzeka. Zastanawiałem się, w którą stronę iść. Zorientowałem się, że jestem na płycie zespołu KSU (?) Jak pójdę w górę będą leciały dalsze piosenki, a byłem gdzieś w połowie. Poszedłem w dół chcąc wysłuchać wcześniejszych piosenek. Schodząc po chwili zawróciłem, bo chciałem jednak iść w górę z kumplem a nie cofać się, ale już nie miałem sił iść dalej, a co dopiero pod górkę. Cała ta wyprawa okazała się survivalem. Przewróciłem się ze zmęczenia przewracając płotek i wpadając do rzeki. Kumpel zobaczył mnie i wrócił po mnie. Był po drugiej stronie rzeki, gdzie stały jakieś belki. Z wyczerpania, cały brudny przewrócił się na nie rozwalając je i wpadając do rzeki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz