sobota, 19 kwietnia 2008

Koszmar#4

Ten jest najgorszy... spałem akurat u siebie w domu na łóżku:

Znalazłem się w przestrzeni kosmicznej, bez żadnego skafandra, w zwykłym ubraniu. Kosmos był podzielony na dwie części. Dzieliła go niewidoczna granica, przez którą nic nie mogło przedostać się na drugą stronę, nawet dźwięk na co we śnie zwróciłem szczególną uwagę. Jedyne przejście było jakąś maszyną, przez którą gdy się zbliżyłem przechodził dźwięk z całych dwóch części wszechświata. Musiałem naprawić tą maszynę. Wydawało mi się, że wygląda ona jak stół, identyczny jaki mam w kuchni. Po chwili znalazłem się na jakimś statku kosmicznym. Leżałem na plecach na jakimś blacie, dookoła było bardzo ciemno, jedynie jakaś ledwo widoczna lampa świeciła nade mną. Widziałem cienie dwóch osobników pochylonych nade mną. Przestraszyłem się. Najbardziej jednak przerażający był głos podobny do głosu jakiegoś robota, który powiedział mi żebym nie przestawał zajmować się tym czym się zajmuje i że już nie mogę się wycofać. Odrazu przyszło mi na myśl, że chodziło o to aby nie przestawać zajmować się zjawiskami paranormalnymi i rozwojem duchowym. Tak mi się wydaje do dziś.... Obraz pojazdu miałem przed oczami jeszcze jakiś czas, nawet po obudzeniu, gdy miałem otwarte oczy i czułem jak leże na brzuchu na swoim łóżku obraz ten był nadal bardzo wyraźny. Po chwili powoli znikł, ja cały trzęsłem się jakiś czas...

To jak narazie ostatni sen tego rodzaju. Miałem go prawie równo rok po pierwszym. Ciekaw jestem czy przeżyje kolejny podobny, chciałbym mimo strachu ...

Brak komentarzy: