piątek, 21 marca 2008

Koszmar#3

Trzeci sen tego typu miałem już w domu. Tej nocy akurat rozwaliłem materac na podłodze i poszedłem spać, łóżko zbyt miękkie. Oto koszmar:

Wszędzie dookoła było ciemno. Wiem że byłem w jakimś pomieszczeniu ale nie widziałem nawet podłogi. Przede mną zobaczyłem jak przeszła jakaś postać. Była to kobieta. Świeciło lekko od niej białe światło, a przemieszczała się lewitując lekko nad podłożem. Dzięki niej widziałem gdzie są ściany. Przemieściłem się bliżej miejsca, w którym była. Tutaj było mnóstwo ścian. Jakiś labirynt normalnie. No i mnóstwo podobnych, a może takich samych postaci. Przeraziłem się i znalazłem się na jakimś łóżku. Po prawej stronie siedziała jakaś kobieta. Ta akurat nie świeciła już jasnym światełkiem lecz była ciemna. Miała długie włosy, a siedziała odwrócona do mnie tyłem. Nie wiem czemu ale przeraziłem się jej obecnością i zacząłem w panice krzyczeć coś w stylu: "Gdzie jest moje dziecko?, Co zrobiłaś z moim synem?" Przerażenie narastało, a łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu. Podniosłem rękę i chciałem ją chwycić za włosy. Okazało się, że to nie były włosy tylko spodnie wiszące na fotelu w realnym już świecie. Wiem że oczy miałem otwarte od momentu gdy leżałem we śnie na łóżku, ale nadal śniłem i nie widziałem realnego świata ...

Brak komentarzy: