czwartek, 27 grudnia 2007

Pierwsze LD

Miałem kiedyś taki ciekawy i długi sen:

Byłem gdzieś w gęstym lesie/dżungli, było gorąco, towarzyszyli mi dwaj kumple: Gienek i Gustaw (imiona fikcyjne, po co mam pisać kto mi się śnił?). Łaziliśmy w otoczeniu przyrody przez jakiś czas, gdy przed nami zobaczyliśmy jakiś stary obrośnięty mchem hangar. Była tam tylko wielka dziura, kiedyś musiała tam być brama. Przed tą bramą kilkanaście metrów w głąb dżungli ciągnęła się jakby droga. Był to pas startowy, musiało to być jakieś stare lotnisko. W starym budynku znaleźliśmy całkiem nowy, dobry samolot: Mig-29. Od razu wsiadłem do niego i wystartowałem. Polatałam chwile między drzewami i wylądowałem. Kumple czekali na mnie. Gdy wyszedłem z maszyny Gienek powiedział, że idzie sobie posklejać modele kartonowe, ten samolot go natchnął, no i poszedł. Zostałem sam z Gustawem. Poszliśmy dalej w las, daleko jednak nie zaszliśmy. Na naszej drodze był drut kolczasty. Przeszliśmy przez niego i kilka kroków dalej spotkaliśmy kilku hipisów siedzących w kółeczku, grających na bębnach i palących trawkę. Powiedzieli nam, że dalej jest wroga baza wojskowa i że mają więźniów (nie pamiętam kto to był, ktoś ważny? znajomy? tak jakoś wyszło, że tego snu nie zapisałem nigdzie, a miałem go dosyć dawno.). Przebrałem się z Gustawem w mundur USA desert 6 colours, czemu? Bo dalej była pustynia. Podeszliśmy bliżej, drogę przecinała nam ulica, przebiegliśmy przez nią chowając się w pierwszym lepszym budynku bez drzwi. W nim byli więźniowie, prócz tego nic, cztery ściany. Ktoś wbiegł do budynku, był to w ch*j napakowany żołnierz. Ja stałem w kącie w cieniu, ale jednak mnie zauważył, złapał za szyję i zaczął dusić, po chwili puścił, wyszedł z pomieszczenia i odjechał. Kumpel zdążył się zamaskować i jego nie widział. Zdenerwowałem się, nie będzie mnie byle jaki dziad dusił! Wybiegłem na zewnątrz i zacząłem biec za samochodem, którym odjechał. Dobiegłem do miasteczka podobnego do mojego. Ludzie w nim chodzili i zachowywali się jakoś dziwnie. Zobaczyłem kolesia jadącego na bmx. poszedłem za nim w ślepą uliczkę. Wszystko wyglądało jak w tej grze GTA. I wtedy zorientowałem się, że to jest sen. Mogłem dalej ustalić losy jak potoczy się sen, wystarczyło o tym pomyśleć. Gustaw też się z tego powodu ucieszył i pobiegł gdzieś korzystać z życia. No to co tu robić? Jeb tego kolesia na bmx w mordę! Odleciał gdzieś daleko i więcej go nie zobaczyłem. No to powybijam sobie szyby w sklepach, trzeba się wyszaleć. Ale powoli coś czuje, że tracę świadomość. Ale ja chce się jeszcze bawić! Co tu zrobić aby nadal sen się utrzymał? Chwila, Darek Sugier (patrz na OBE Dziennik 140) pisał, że sex pomaga w dostrojeniu się! No to czemu nie spróbować? Gdzie są jakieś kobiety? Chodzę po ulicach i szukam, ale jak nazłość same zakonnice!! Kur*a mać! Przecież zakonnice też kobiety ... dawaj tu jakąś. O fuj, stara babcia, no to z łokcia w mordę za wygląd i szukamy dalej. Jest jakaś młoda ładna! Z twarzy mi kogoś przypominała, jakaś aktorka czy kto? Biorę ją pod ramie i wbijam do pierwszego lepszego budynku. Pełno zakonnic, gdzie tu się schować? I to było kolejne głupie pytanie, TO TYLKO SEN! róbta co chceta! Na stół ją i zaczynamy. Niech się wszyscy patrzą! Zorientowałem się, że pokój wygląda znajomo. To był pokój u mojej babci w domu.

I na tym się sen zakończył. Miło było zobaczyć jak to jest być świadomym tego, że się śni. Polecam trening każdemu, to naprawdę świetne przeżycie i doskonała zabawa! Ja za pierwszym razem tak się cieszyłem, że zabrakło mi pomysłów na to co można robić (dlatego zacząłem wybijać szyby xD), a można wszystko: latać, pływać w najciemniejszych głębiach oceanu, zwiedzać fikcyjne miejsca np. z Władcy Pierścieni, pobić jakiegoś polityka itd. co wam tylko do łba wpadnie! pozdrawiam

Brak komentarzy: